czwartek, 26 marca 2009
Wybrałam się z wizytą do mojej siostry. Miała kilka dni temu imieniny, a że to był środek tygodnia to ograniczyłam się tylko do telefonu. Postanowiłam złożyć jej wizytę w sobotnie popołudnie. Mój mąż kupił kwiaty, ja płytę i poszliśmy. Ania, upiekła bardzo pyszne ciasto. Zawsze uważałam, że powinna założyć własną restaurację. Ona najzwyklejsze przepisy kulinarne zamienia w pyszne smakołyki. Ma prawdziwy talent. I tak sobotnie popołudnie upływało nam na miłej pogawędce do czasu, kiedy mój Franek nie zauważył kart. Oczy mu się zaświeciły, co było widać. On znakomicie znał zasady pokera nie tylko online. Padła propozycja zagrania. Oczywiście bezkonkurencyjny był poker. I to z dwóch powodów: po pierwsze oni bardzo go lubili, a po drugie ja tylko potrafiłam grać w pokera. Na początku tak średnio mi się podobało, ale w końcu wciągnęłam się w zabawę. Sądzę, że duży wpływa miało to, że wygrywałam z nimi. Przy kartach czas zleciał bardzo szybko. Szybko także poznałam zasady pokera. W końcu zrobiło się tak późno, czas było wrócić do domu. Oni na pewno chętnie by jeszcze pograli, ale ja następnego dnia musiałam wcześnie wstać, dlatego nie było mowy o dłuższej grze. Ja, w porównaniu do nich, wolałam aktywnie spędzać czas. Zdecydowanie bardziej od pokera bliższy był mi sport. Na niedzielny ranek byłam umówiona ze znajomymi na mały maraton rowerowy. Nie zamierzałam go sobie odpuścić, ale obiecałam, że zagramy ponownie.
czwartek, 12 marca 2009
Zasady pokera dla kobiet
Moją życiową pasją jest rower oraz poznaję zasady pokera dla kobiet. Jeżdżę wyczynowo od ośmiu lat. I nieważne jaka panują warunki atmosferyczne, czy pada, czy jest upał. Jeszcze przez cały rok. Z miejscowego roweru do treningu nie korzystam prawie nigdy. Sport gwarantuje mi zachowanie dobrej formy przez cały rok. Jednak ostatnio miałem pecha. Przygotowywałem się powoli do górskiego wyścigu. Trasa miała być bardzo trudna. Aby być lepiej przygotowanym postanowiłem, w miarę możliwości, ćwiczyć w podobnych warunkach. Wyścig był planowany w sobotą, a ja jeszcze we wtorek pojechałem na bardzo intensywny trening. Pech chciał, że złapał mnie deszcz, na który nie byłem w ogóle przygotowany. Nie mogłem poradzić sobie sam z przeziębieniem, a chciałem być szybko przywrócony do dobrej formy, więc udałem się do lekarza. Dostałem leki, które miały mi pomóc, ale już we wtorek lekarz kazał mi się pogodzić z faktem, że ten wyścig będą musiał ominąć. Ja jednak ciągle miałem nadzieję, że wyzdrowieję. Okazało się, że to lekarz miał rację. Nie udało mi się pozbyć wirusa, który mnie złapał. Z wielkim żalem odpuściłem sobie wyścig. Na pocieszenie oglądałem go w Internecie oraz dalej zgłębiałęm zasady pokera. Mam nadzieję, że przed następnym wyścigiem nie spotka mnie taka przykra niespodzianka i nie będę musiał z niego zrezygnować.
środa, 11 marca 2009
Poker action
Zbliżała się majówka. Pogoda, jaką zapowiadali była obiecująca. Majówka miała upłynąć pod hasłem: sport to zdrowie. Dla mnie sport to głównie poker action. Zaplanowaliśmy ją bardzo aktywnie. Liczne promocje w markecie ułatwiły nam zadanie. Miało być aktywnie, więc postanowiliśmy zabrać z sobą piłkę do siatkówki i badmintona. Akurat wszystko to można było kupić za niewielkie pieniądze, co nas bardzo ucieszyło. Do tego kupiliśmy grill i pyszne jedzenie. Na namioty było jeszcze za wcześnie, ale ich cena w markecie też była kusząca. Postanowiliśmy jednak go zakupić, bo na pewno przyda się na później. Nasi znajomi cieszyli się tak samo na te kilka dni wolnego, jak my. Mieliśmy nadzieję, że pogoda będzie taka, jaka zapowiadała telewizja. Poszczęściło się nam, bo dopisało wszystko. Szkoda , że nie zawsze mi tak dopisuje gra w pokera. Spędziliśmy wspaniałe trzy dni, i ani przez chwilę się nie nudziliśmy. Nasza forma po zimie i zdecydowanie zbyt małej aktywności dała o sobie znać. Praktycznie nikomu nie udało się uniknąć zakwasów. Nie obyło się również bez strat. Kiedy wszyscy byliśmy pochłonięci zabawą, jakiś pies skradł nam mięso przygotowane na kolację. Ostatniego dnia musieliśmy z przymusu nabyć wegetariańskich nawyków.
wtorek, 10 marca 2009
Poker to sport ?
Od zawsze wiadomo, że sport to zdrowie. Niekoniecznie sport w stylu poker oczywiście. Zgodnie z tą myślą postanowiłam po zimowym letargu, wziąć się za siebie. Moje postanowienia były bardzo poważne, i było ich bardzo wiele. Wraz z początkiem marca ruszyłam do boju. Na początek postanowiłam biegać przynajmniej cztery razy w tygodniu. Przynajmniej dwa wolne wieczory postanowiłam poświęcić na siłownie. A w weekendy koniecznie musi do tego dojść rower i jakieś długodystansowe trasy. Ze spraw ruchowych to już wszystko. Resztę postanowiłam uzupełnić dietą. Przede wszystkim więcej świeżych warzyw i owoców. Mniej smażonego więcej gotowanego. | chyba jednak nie poker bo to niekoniecznie sport.. Jak pieczywo, to tylko ciemne. A i oczywiście zero słodyczy. Aby zabrać o zdrowy wygląd zapisałam się również na serię zabiegów do kosmetyczki. Zamierzałam to wprowadzić w życie. Pierwszy tydzień był najlepszy. Wszystko szło po mojej myśli. W drugim tygodniu już nie mogłam sobie pozwolić na wieczorną siłownię, bo miałam dużo zleceń. W weekend padał deszcz, więc rower też odpadł. Trzeci tydzień był zgodny z planem. W czwartym znowu wszystko było w kratkę. Już chciałam zrezygnować, ale w końcu uroda jest najważniejsza, więc wytrwale trenowałam dalej. Z czasem wpadłam w taki rytm, że bez problemu potrafiłam połączyć wszystkie zajęcia.
poniedziałek, 9 marca 2009
Poker jako interes
Bardzo zależało mi na tym, aby kupić mojej narzeczonej wymarzony pierścionek zaręczynowy. Dobrze wiedziałem, że ten, który jej się podoba kosztuje bardzo dużo. Nie miałam tylko pojęcia, jak zdobyć na niego pieniądze. Żadne kredyt nie wchodził w grę. Postanowiłem popytać się wśród moich znajomych, czy nie słyszeli nic o jakiejś dodatkowej, dochodowej pracy. Jeden z kumpli zaproponował mi, abym zaczął odwiedzać kasyna i kluby gier. Mówił, że poker, którego tak obaj lubimy, bo już zdarzało nam się grać, to całkiem dochodowy interes. Trochę się bałem i nawet liczne bonusy pokerowe nie były mnie wstanie przekonać do odwiedzenia kasyn i podjęcia ryzyka. Szukałem dalej. Ten sam kumpel podpowiedział mi, że zakłady bukmacherskie są mniej ryzykowne. Wystarczy wiedzieć na co się stawia. Postanowiłem spróbować. Na początku byłem ostrożny, ale wzbogacałem się stopniowo. Wszystko wpłacałem na konto, żebym nie wydał tych pieniędzy. Po trzech miesiącach miałem już wystarczająca kwotę. Starczyło nawet na przyjęcie zaręczynowe w eleganckiej restauracji.
niedziela, 8 marca 2009
Poker ulubiona gra
Ulubiona forma spędzania czasu? Poker. Miejsce, gdzie najchętniej spędzasz wolny czas? Kasyno. Jesteś uzależniony? Nie, ma po prostu nietypowa formę spędzania mojego czasu. Tak sobie powtarzałem do momentu, kiedy moja ulubiona rozrywka nie stała się moim głównym problemem. Zatraciłem się całkiem graniu. Wiadomo, że bonusy pokerowe skuszą każdego. A ja nie byłem wyjątkowo odporny na pokusy. Wszystko było dobrze, kiedy nie zacząłem przegrywać. Zła passa rozpoczęła się zeszłej jesieni. Myślałem, że to jest chwilowe. Już miałem przestać grać, ale zawsze chciałem się odegrać. Dobrze, że konto, z którego czerpałem pieniądze do grania, miało ograniczone możliwości. Tylko dzięki temu nie popadłem w koszmarne długi. W końcu poddałem się. Bardzo długo nie grałem w nic aż natknąłem się na zakłady bukmacherskie. Tak się odbiłem. Kiedy już wyszedłem na zero postanowiłem przestać, ale znowu nie mogłem. Na szczęście tutaj nie przegrywałem, bo umiałem mądrze wydedukować wyniki. Postanowiłem zrobić coś ze zdobytymi pieniędzmi. Długo nie wiedziałem co, aż pomysł sam na mnie wpadł. Postanowiłem nauczyć się nurkować. A wszystko za sprawą bardzo pięknej pani sprzedawczyni ze sklepu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)