środa, 9 stycznia 2008

Poker

Wszyscy chcieliby wtrącać się w moje sprawy, jakby nie dość mieli własnych. Od zawsze słyszę teksty o tym, że albo chłopak, z którym się spotykam jest nie tak, jak trzeba, albo że powinnam schudnąć. Najgorsze to są chyba ciotki stare panny, którym się wydaje, że wszystkie rozumy pozjadały. A mi się wydaje, że same mogłyby pomyśleć o zmianach w swoim życiu – jedna na przykład traci kasę. Jej słabością jest poker i na niego wydaje prawie całą swoją pensję. Szczegół, że nigdy nie udało jej się wygrać czegoś grubszego, mimo, że nonstop gra w pokera. Druga z moich ciotek, to już całkiem sędziwa staruszka. Jednak wiek nie przeszkadza jej w tym, żeby co drugi tydzień odwiedzać kasyno i całymi nocami grać w ruletkę. Jej narzeczony zwinął się dwadzieścia lat temu po tym, jak dostrzegł, że ważniejsze było dla niej niejednokroć wyjście do kasyna, niż spotkanie z nim. No i ostatnia cioteczka – z niej to chyba największy numer. Zakłady bukmacherskie chyba nadadzą jej miano honorowego leszczyka w mieście. Ciotka potrafi nawet kredyt zaciągnąć, żeby tylko móc obstawiać i obstawiać. Wszystkie trzy są siostrami mojego taty, który na szczęście pozostał odporny na macki hazardu i założył rodzinę, pracuje jak uczciwy człowiek i nigdy nie marnuje kasy. I oby tak pozostało!

Brak komentarzy: